poniedziałek, 14 marca 2016

Kwaidan, czyli nieprzemijalny czar skostniałego folkloru



Nie będę ukrywał, że mam do kina japońskiego sporą słabość i darzę je szczególnym szacunkiem. Towarzyszy mi od początków mojego świadomego obcowania z filmem i nie przestaje zaskakiwać swoim nieskończonym bogactwem, nieopisaną artystyczną inwencją oraz uniwersalnością komunikatu, jaki zawsze ze sobą niesie. Oczywiście nie jestem w tym osamotniony, mało co w historii sztuki filmowej może się chwalić takim stopniem uznania i rozpoznawalności jak właśnie dzieła artystów z dalekiego wschodu. Czy to będzie Kurosawa ze swoją warsztatową maestrią i zdolnością dotarcia do widzów z całego świata nie rezygnując z wiekowych tradycji kulturowych, pochodzących chociażby z teatru kabuki, czy też Ozu ze swoją bogatą w konteksty społeczne prozą życia, czy jak nikt inny igrający z poetyką snu, a mimo to wdzięcznie zdroworozsądkowy Mizoguchi – to bez wyjątków twórcy wybitni, a ich filmy słusznie zapisały się złotymi zgłoskami w historii kina. Dziś postanowiłem opisać moje wrażenia po zapoznaniu się z równie wyjątkowym dziełem autorstwa równie nietuzinkowego twórcy, które jednak jak sądzę zasługuje na dużą większa rozpoznawalność i uwagę niż taka, jaką zdaję się cieszyć teraz.

sobota, 12 marca 2016

Carol-Przeminęło z wiatrem



Stylowy melodramat to w dzisiejszych czasach oksymoron. Todd Haynes jednak głośno grzmi z reżyserskiej ambony, że to nie prawda i serwuje nam niezłą gatunkową przewrotną satyrę. Do tego podpina pod swój obraz obecną modę na klimaty lat 50-60. Amerykanin nie boi się iść na całość, tak samo jak widz nie powinien bać się seansu, bo zaiste jest w właściwych rękach.

wtorek, 1 marca 2016

Lobster - Zagrożone gatunki



Najbardziej cenię sobie w kinie dwie rzeczy: intymność przekazu oraz koncepcje.  Jeżeli koncepcja będzie świetna, to kupię nawet komedie romantyczną.  Wszystko leży w tym, jak reżyser widzi swój obraz. Oglądając „Lobstera” byłem zachwycony, ponieważ opowieść obierała coraz to nowe koncepcje z częstotliwością co 15 minut. Ale daleko temu film od przydomka „dziwny”, czy może jak to mówią adepci kina: „Lynchowski”. „Lobster” to przede wszystkim dramat i to cholernie unikalny. Zapraszam na recenzje filmu, w którym między innymi Colin Farell gra rolę życia, a ludzie zamieniają się w zwierzęta.

sobota, 20 lutego 2016

Rytm serca



Will Graham ma specyficzny dar, który jednocześnie jest jego przekleństwem. Jak żaden inny specjalista FBI od seryjnych morderców potrafi wczuwać się w skórę poszukiwanego przestępcy co czyni z niego wyjątkowo skutecznego agenta. To z jednej strony, a z drugiej pozostaje bardzo wrażliwy na działanie tak zbrodniczego umysłu co odbija się na jego zdrowiu psychicznym.

niedziela, 14 lutego 2016

Zjawa-Aż poleje się nuda



Alejandro González Iñárritu to współczesny cudotwórca Hollywoodu. Wyrwał się  z meksykańskiego dystryktu. Potem z sukcesem przeniósł tą swoją latynoską ostrość z ciągotami w stronę Kieślowskiego na amerykańskie ekrany. Krytycy go pokochali. W końcu nadszedł Birdman. Film spóźniony tematycznie o 10 lat. Ale jakże udany. W tym roku Iñárritu ponownie udowodnił swoją boskość.  Z filmu który na papierze musiał się udać nakręcił najbardziej nieudany film w swojej karierze.

piątek, 22 stycznia 2016

Nienawistna Ósemka - "Why don't we just wait here for a little while, see what happens"


Nowy film najzdolniejszego grafomana na świecie zawsze jest wielkim wydarzeniem wstrząsającym przemysłem filmowym. Nie inaczej jest z jego najświeższym dziełem, które wywołało burzę bardzo skrajnych opinii. Uspokajam was jednak - jeśli jak ja jesteś fanami starszych filmów Quentina jak Wściekłe Psy czy Jackie Brown jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że docenicie również jego ciekawy kolaż stylistyki spaghetti westernu z kryminałem a'la Agatha Christie.