Nie będę ukrywał, że
mam do kina japońskiego sporą słabość i darzę je szczególnym szacunkiem.
Towarzyszy mi od początków mojego świadomego obcowania z filmem i nie przestaje
zaskakiwać swoim nieskończonym bogactwem, nieopisaną artystyczną inwencją oraz
uniwersalnością komunikatu, jaki zawsze ze sobą niesie. Oczywiście nie jestem w
tym osamotniony, mało co w historii sztuki filmowej może się chwalić takim
stopniem uznania i rozpoznawalności jak właśnie dzieła artystów z dalekiego
wschodu. Czy to będzie Kurosawa ze swoją warsztatową maestrią i zdolnością dotarcia
do widzów z całego świata nie rezygnując z wiekowych tradycji kulturowych, pochodzących
chociażby z teatru kabuki, czy też Ozu ze swoją bogatą w konteksty społeczne
prozą życia, czy jak nikt inny igrający z poetyką snu, a mimo to wdzięcznie
zdroworozsądkowy Mizoguchi – to bez wyjątków twórcy wybitni, a ich filmy słusznie
zapisały się złotymi zgłoskami w historii kina. Dziś postanowiłem opisać moje
wrażenia po zapoznaniu się z równie wyjątkowym dziełem autorstwa równie
nietuzinkowego twórcy, które jednak jak sądzę zasługuje na dużą większa rozpoznawalność
i uwagę niż taka, jaką zdaję się cieszyć teraz.
"Kino jest najbardziej perwersyjną ze sztuk nie daje ci tego, czego pożądasz, ale mówi jak pożądać."-Slavoj Zizek
poniedziałek, 14 marca 2016
sobota, 12 marca 2016
Carol-Przeminęło z wiatrem
Stylowy melodramat to
w dzisiejszych czasach oksymoron. Todd Haynes jednak głośno grzmi z
reżyserskiej ambony, że to nie prawda i serwuje nam niezłą gatunkową przewrotną
satyrę. Do tego podpina pod swój obraz obecną modę na klimaty lat 50-60.
Amerykanin nie boi się iść na całość, tak samo jak widz nie powinien bać się
seansu, bo zaiste jest w właściwych rękach.
wtorek, 1 marca 2016
Lobster - Zagrożone gatunki
Najbardziej cenię
sobie w kinie dwie rzeczy: intymność przekazu oraz koncepcje. Jeżeli koncepcja będzie świetna, to kupię
nawet komedie romantyczną. Wszystko leży
w tym, jak reżyser widzi swój obraz. Oglądając „Lobstera” byłem zachwycony,
ponieważ opowieść obierała coraz to nowe koncepcje z częstotliwością co 15
minut. Ale daleko temu film od przydomka „dziwny”, czy może jak to mówią adepci
kina: „Lynchowski”. „Lobster” to przede wszystkim dramat i to cholernie
unikalny. Zapraszam na recenzje filmu, w którym między innymi Colin Farell gra
rolę życia, a ludzie zamieniają się w zwierzęta.
sobota, 20 lutego 2016
Rytm serca
Will Graham ma specyficzny dar, który jednocześnie jest jego
przekleństwem. Jak żaden inny specjalista FBI od seryjnych morderców potrafi
wczuwać się w skórę poszukiwanego przestępcy co czyni z niego wyjątkowo
skutecznego agenta. To z jednej strony, a z drugiej pozostaje bardzo wrażliwy
na działanie tak zbrodniczego umysłu co odbija się na jego zdrowiu psychicznym.
niedziela, 14 lutego 2016
Zjawa-Aż poleje się nuda
Alejandro González Iñárritu to współczesny cudotwórca
Hollywoodu. Wyrwał się z meksykańskiego
dystryktu. Potem z sukcesem przeniósł tą swoją latynoską ostrość z ciągotami w
stronę Kieślowskiego na amerykańskie ekrany. Krytycy go pokochali. W końcu
nadszedł Birdman. Film spóźniony tematycznie o 10 lat. Ale jakże udany. W tym
roku Iñárritu ponownie udowodnił swoją boskość.
Z filmu który na papierze musiał się udać nakręcił najbardziej nieudany
film w swojej karierze.
poniedziałek, 1 lutego 2016
Nie tylko Di Caprio-Czyli 10 współczesnych aktorów, którzy powinni mieć Oscara a nie mają
Kolejność alfabetyczna
piątek, 22 stycznia 2016
Nienawistna Ósemka - "Why don't we just wait here for a little while, see what happens"
Nowy film najzdolniejszego grafomana na świecie zawsze jest wielkim wydarzeniem wstrząsającym przemysłem filmowym. Nie inaczej jest z jego najświeższym dziełem, które wywołało burzę bardzo skrajnych opinii. Uspokajam was jednak - jeśli jak ja jesteś fanami starszych filmów Quentina jak Wściekłe Psy czy Jackie Brown jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że docenicie również jego ciekawy kolaż stylistyki spaghetti westernu z kryminałem a'la Agatha Christie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





